RSS
wtorek, 18 października 2016

Wyjątkowo cicho przechodzi w mediach temat CETA. Dziwne, bo układ będzie miał dla nas niemałe znaczenie, dla większości osób raczej gorsze niż lepsze, a tu takie poparcie dla hipotetycznego niewielkiego wzrostu gospodarczego. Jak dla mnie to dziwna beztroska i zastąpienie realizmu zbytnim optymizmem... Lepszym sposobem na wzrost gospodarczy byłoby obniżenie podatków i nałożenie naprawdę drakońskich kar na osoby zatrudniające na czarno albo na umowy o dzieło czy zlecenia, tam gdzie powinna być umowa o pracę. Szybko przychody z podatków poszybowałyby w górę. A CETA to kolejna niewspółmierna umowa, nie gwarantująca równych praw obu stronom i nie chroniąca naszego rynku. A później skończy się na korporacjonizmie jak w "Atlasie chmur" Mitchella.

czwartek, 04 sierpnia 2016

Wakacje są cudowne. Pod namiotami było bardzo przyjemnie. Może pogoda nie była jakaś rewelacyjna, ale tragedii też nie było, choć ostatecznie wygonił nas stamtąd deszcz, a po powrocie suszyliśmy namioty i ciuchy. Ale taki to już urok wakacji nad Bałtykiem. Albo trafi się w upał, albo nie.

Właśnie stwierdziłam, że mam skrzywienie na punkcie znaków interpunkcyjnych. Przejęte po polonistce ;) Co bym nie napisała, zawsze wstawiam ich mnóstwo, bo albo przed jakimś słowem trzeba coś dodać, albo widzę wstawienia tekstu. Masakra.

A tam ostatnio spędzam sporo czasu na rowerze:

leśna droga

Chłopcy z naszej paczki mają za to ostatnio skrzywienie na punkcie patentów. Na którejś imprezie doszli do wniosku, że są bardzo kreatywni, więc muszą coś twórczego wymyślić i opatentować. No i przesiadują teraz w garażu, nabijają się jeden z drugiego i wymyślają prototypy nie mam pojęcia czego :) Znaczy codziennie czegoś innego. Przez to na rowerach jeździmy w babskim gronie. A niech sobie wymyślają. Może jeszcze się okaże, że rzeczywiście coś im wypali i że znam osobiście kogoś bardzo znanego ;)

Mam tylko nadzieję, że przejdzie im do września, bo zaplanowałyśmy na wtedy wypad w Bieszczady, a z chłopakami - mimo ich niedoskonałości - jakoś raźniej się jeździ. No i ma kto dźwigać ;)

 

poniedziałek, 04 lipca 2016

Jutro wyjeżdżamy z paczką pod namioty. Mam nadzieję, że ociepli się trochę zwłaszcza w nocy, bo dziś było zimno i aż się boję, że przemarzniemy. Oczywiście zawsze jest plan B, żeby zimne noce spędzać na dyskotece, a w dzień odespać na plaży :) ale przez 2 tygodnie może być tak ciężko. Mam też nadzieję, że nie będzie padać. Rodzice oczywiście boją się burz i wichur. Woleliby dopłacić i wysłać mnie do pensjonatu, ale paczka ma deficyt kasy, więc jedziemy pod namioty. Jak miliony innych ludzi, więc jestem dobrej myśli :) No i oczywiście już się nie mogę doczekać wyjazdu.

Miłych urlopów, wakacji, wyjazdów... i siedzenia w domu czy w pracy też :)

wtorek, 07 czerwca 2016

Zostałam zaproszona na ślub koleżanki. No i pojawił się dylemat: co by tu kupić, bo nie stać mnie na porządną kopertę, a taką marną to głupio dawać... Wcześniej postanowiłyśmy się z Klaudią zrzucić na coś fajniejszego; super, bo dysponowałybyśmy większą kasą, ale problem pozostał: co za to kupić? Klaudia chciała coś z robotów, ale ja nie jestem przekonana. Siostra mówi, żebyśmy wybrały coś fajnego, praktycznego, z czego razem się ucieszą, ale nie praktycznego do bólu, bo ona od wszystkich niezdecydowanych dostała pościel, a że lubi urządzać pokój pod kolor ścian (łącznie z pościelą - to takie jej skrzywienie), więc do tej pory ma nierozpakowaną... Zresztą zdaje się, ze nawet nie pasuje do jej wielkości kołdry i poduszek. Nie wiem, czy ten wspólny prezent nam wypali, bo coś się rozmijamy w wyborach, ciągle jest tak, że jedna mów A, a druga B. Mój plan awaryjny, na który mogłabym sobie pozwolić to naprawdę świetny zestaw sztućców albo szkła. Ostatecznie panuje u nas zwyczaj "wyprawkowania" młodych :) Tym bardziej, że chcą kupić własne mieszkanko, więc myślę, że takie rzeczy im się przydadzą. Zresztą, jak patrzyłam na ceny, to doszłam do wniosku, że takie rzeczy mogłybyśmy też kupić wspólnie z Klaudią, jeśli będzie chciał... Na razie nic bardziej konstruktywnego mi do głowy nie przychodzi.

środa, 11 maja 2016

Tak się jakoś dziwnie składa, że nikt u nas w domu nie lubi myć okien, za to wszystkich wkurza, kiedy są brudne. A brudzą się po prostu strasznie. W pobliżu domu, niby nie tak blisko, ale jednak, jest pole. Wiosną to pole orzą, bronują, czy coś tam z nim robią wzbijając gigantyczne tumany kurzu. Dopóki pole nie zarośnie, co silniejszy wiatr (dziwnym trafem przeważnie wiejący w naszą stronę), nanosi pył. Jesienią znowu coś tam robią i kurzą. Dodatkowo droga przy której mieszkamy jest tak położona, że ścieka na nią woda z ziemią z sąsiedniej działki, więc co przejedzie samochód to jest kurzawa. Póki nic nie pada, jest ok, ale jakoś ten kurz osadza się na budynku i oknach i wystarczy, żeby trochę popadał deszcz i okna wyglądają tak, jakby z pół roku nie były myte, co damską część rodziny doprowadza niemal do szewskiej pasji, zwłaszcza jak popada tuż po myciu i zniweczy wysiłki. Nie bacząc na niemałe, a wręcz spore koszty, kupiłyśmy ostatnio Karchera do mycia okien. Przyznam, że miałyśmy trochę obaw, bo czytałyśmy wcześniej opinie na internecie i zdania były podzielone. Część osób była zachwycona, a część narzekała, że duży wydatek, a marne efekty, bo są smugi i generalnie szyba wygląda dużo gorzej niż po normalnym myciu, więc twierdzili, że pieniądze wyrzucone w błoto. No cóż, my okna zwykle myłyśmy tak: najpierw wodą z płynem do naczyń, później dwa razy spłukiwaliśmy wodą, a na koniec płynem do szyb i wycierałyśmy do suchego. No i były czyste, choć sporo czasu i wysiłku to wymagało. Teraz zrobiłyśmy zgodnie z instrukcją tak: popsikałyśmy wodą z załączonym płynem, roztarłyśmy tę wodę szmatką (też dołączoną), a później odessałyśmy wodę Karcherem. A przepraszam, jeszcze inną szmatką przetarłyśmy wcześniej ramy, zwłaszcza przy dole, żeby nie wybrudzić karcherowej szmatki. Wyszło niemal idealnie - nie złapało idealnie tylko brzegów i dołu, więc przetarłyśmy te miejsca papierowym ręczniczkiem. Poza tym - okna są czyste i błyszczące, nie ma żadnych smug, o których pisali inni :) Może oni wybudzili tę szmatkę o ramę, czy co, albo za mało popsikali, bo w słońcu zauważyłyśmy, że płyn bardzo szybko wysycha, a jak wyschnie przed odessaniem, to oczywiście okno będzie brudne. My w każdym razie, po pierwszym użyciu jesteśmy zachwycone (no i bez wysiłku umyłyśmy 5 okien, w tym dwa duże, balkonowe w 20 minut!!! popijając jeszcze kawę), ale jakby coś wyszło później nie bardzo, to napiszę i sprostuję opinię :) No i oczywiście to dotyczy oryginalnego produktu, nie wiem jak inne tego typu urządzenia. Nie żebym była innym przeciwna, bo zdarzało mi się kupować tańsze odpowiedniki różnych produktów i niektóre były po prostu świetne, a inne tylko opakowania miały fajne a już sam towar pozostawiał wiele od życzenia. Zresztą sami wiecie. Teoretycznie urządzenie jest proste jak budowa cepa, bo to taki mały odkurzacz i mam wrażenie, że kluczem do sukcesu jest użyty płyn :)

wtorek, 05 kwietnia 2016

No to dziś przedobrzyłam z wiosenną aktywnością i już padam na twarz. W zasadzie niepotrzebnie się logowałam, bo oczy same mi się zamykają. A ponoć tlen i aktywność są zdrowe, a tu proszę jak potrafią człowieka wykończyć, nawdychasz się i zasypiasz. Lepsze niż eter. Ale tak już mam, że jak się za coś zabiorę, a jeszcze poczuję presję czasu (bo od jutra ma padać) to robię dopóki okoliczności przyrody na to pozwalają. Dobra kończę, bo widzę, że bredzę 3 po 3.

Dobranoc :-*

Tagi: wiosna
22:37, ktoskowna
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2016

Wesołych Świąt :)

Zdrowych, pogodnych, spokojnych, wesołych, radosnych, rodzinnych, przyjacielskich, mokrych w Dyngusa (i tylko w czasie oblewania) i suchych poza tym, żeby nie trzeba było w domu siedzieć, bez złych wiadomości i tych osobistych i z mediów, smacznego jedzonka ale bez przejadania się. Wielu miłych niespodzianek, spotkań i rozmów :)

Wesołych Świąt :)

czwartek, 17 marca 2016

Siostra adoptowała psiaka :) Jest słodki, zabawny, wesoły, z długim włosem, taki trochę w typie flata czy setera, więc nie taki znów mały, czarny. Po prostu piękny. Wzięła go w piątek, a w poniedziałek okazało się, że musi wyjechać w delegację na 4 dni. Pojechała wczoraj, dlatego teraz ja mam psiaka :) Merdająca radość to niezły szkodnik. Matka już lamentuje, że to się skończy malowaniem, bo piesek upodobał sobie - oprócz kanapy (z której na szczęście nie ściąga narzuty założonej tam specjalnie w związku z jego przybyciem) - miejsce przy ścianie, między szafkami i przytulając się już ją wybrudził. Niby o niego dbamy, niby jest czysty, a zawsze się gdzieś tak upaćka, że się doczyścić nie da, albo nie zauważę, tym bardziej, że się cały czas kręci. A, bo oczywiście piesek nie jest ułożony. Wie, że nie wolno się załatwiać w domu, nie szczeka na domowników, podaje łapę, ale na tym się jego wiedza kończy. Trzeba go tresować od podstaw. W domu zdążył już dorwać dwie pary kapci, kilka moich starych maskotek, poduszeczkę, obrus w kuchni przy okazji zbijając cukierniczkę. Poza tym ma zwyczaj opierać się przednimi łapami o szafki i stół i niuchać nosem za czymś do jedzenia. Trzeba na niego uważać zwłaszcza w czasie śniadania, obiadu i kolacji, bo najchętniej wsadziłby pysk do talerza ;) Uwielbia wychodzić na spacer. Jak widzi, że się zbieram (bo mi ta przyjemność przypadła - bez sarkazmu), to omal go radość nie rozsadzi. Trudno go złapać, żeby przypiąć smycz. Na spacerze ciągnie niemiłosiernie, szczeka na inne psy i koty, i na niektórych ludzi. Generalnie trzeba uważać. Myślę, że by nie ugryzł, bo macha ogonem jak zwariowany, ale by uciekł, żeby się pobawić, albo wskoczył na człowieka, żeby go wylizać :) Wariat z niego straszny. Nie wiem jak siostra sobie z nim poradzi, bo spokojne z niej stworzenie, ułożone, lubiące porządek więc piesek przez te kilka dni przewrócił jej życie do góry nogami, podobnie jak dokładne plany na wyjazd, kiedy wieczorem przed wyjazdem dorwał się do jej garderoby pięknie wyprasowanej i ułożonej na łóżku, przygotowanej do spakowania. Może dostanę go kiedyś w prezencie :) Nie miałabym nic przeciwko. Mama na niego niby narzeka, ale też widzę, że jej przypadł do gustu.

czwartek, 04 lutego 2016

Zjadłam 5 pączków :) Na razie :) A co tam, ponoć za mało ważę, więc się nie będę przejmować. Do tego kawusia i wszystko gra. Wieczorem wybieram się do babci, bo dzwoniła, że dziś będzie smażyć pączki, oponki i chruściki, więc sprasza całą rodzinę na wspólną wyżerkę. Dobrze, że nie muszę kalorii liczyć :) Uwielbiam tłusty czwartek, tak w przenośni i dosłownie; to najpyszniejszy dzień w roku.

Cieszę się, że nie kupowałam ostatnio ciuchów zimowych, tylko wiosenne. Inwestycja trafiona, bo zima trwała u nas tylko tydzień, więc doprawdy nie opłaca się kupować grubych rzeczy.

Od jakiegoś czasu strasznie mi się paznokcie rozdwajają, mimo stosowania odżywek. Tak się zastanawiam czy nie powinnam łykać jakichś witamin, bo może to nie od lakierów tylko z braku czegoś w organizmie...

wtorek, 05 stycznia 2016

Poszłam na zakupy po porządnie ocieplane buty na zimę i kurtkę zimową, bo chodzę teraz w butach ocieplonych jedynie trochę (materiałem, a nie kożuszkiem), a moja kurtka po kilku praniach nie grzeje już tak dobrze jak kiedyś. No i wróciłam z zupełnie innymi rzeczami niż planowałam :) Doszłam do wniosku, że za chwilę będę potrzebowała buty na wiosnę i znowu będzie problem z kasą, a chciałam najlepiej sportowe i zastanawiałam się między new ballance a nike. Ostatecznie kupiłam buty nike roshe, bo są leciutkie i mi się podobają. Doszłam też do wniosku, że zima u nas nie trwa długo, a na te kilka dni chłodniejszych mogę ubrać pod kurtkę ciepły wełniany sweter. I tym oto sposobem kupiłam wiosenny płaszczyk :) Oczywiście matka w lament, że dziecię kasę roztrwoniło i nadal będzie marznąć, ale zapewniłam ją, że to inwestycja w jej spokój od wydatków na wiosnę, a poza tym już zapowiadają ocieplenie, więc nie panikujmy.

A Wy jak myślicie: będzie w tym roku jeszcze zima, czy da sobie spokój?

Jak to dobrze, że jutro wolne. Będzie można dłużej pospać, bo w niedzielę od rana WOŚP :)

Kilka osób z mojej paczki wybiera się w następny weekend nad morze, żeby zobaczyć w końcu jak wygląda Bałtyk w zimie. Chciałabym się wybrać z nimi, ale nie wiem jak mi to z kasą wyjdzie... Bez względu na to czy będę tam, czy nie, mam nadzieję, że na plaży będzie śnieg i że morze będzie choć trochę zamarznięte. To musi świetnie wyglądać...

 
1 , 2 , 3 , 4